Z płaskiej kartki w trójwymiarowy zachwyt

Jak motoryzacja ze świata Tintina uwiodła kolekcjonerów

Kiedy bierzemy do ręki klasyczny komiks, samochody stanowią w nim zazwyczaj jedynie rozmyte tło dla poczynań głównych bohaterów. Jednak w świecie wykreowanym przez belgijskiego mistrza, Hergé, zasady gry były zupełnie inne. Ojciec słynnego reportera Tintina i jego psa Milusia był absolutnym fanatykiem motoryzacji. Jego słynny styl ligne claire (czystej linii) nie znosił dróg na skróty – każdy pojazd na kartach komiksu był pedantycznie wręcz odwzorowany na podstawie prawdziwych zdjęć i dokumentacji.

Gdy czytasz te zeszyty, niemal słyszysz warkot silników i pisk opon. Nic więc dziwnego, że gdy na początku XXI wieku wydawnictwo Atlas i Moulinsart postanowiły przenieść tę pasję do skali 1:43 w kolekcji „En Voiture Tintin”, świat kolekcjonerów dosłownie oszalał. To nie były po prostu kolejne modele na półkę. To były wycięte z komiksu, trójwymiarowe kadry, które rozbudziły motoryzacyjną wyobraźnię na nowo.

Magia zamknięta w błękicie (Seria Niebieska 2001–2007)

Wszystko zaczęło się we Francji i Belgii. Wyobraźcie sobie moment, w którym otwieracie charakterystyczne, jasnoniebieskie pudełko, a w Waszych dłoniach ląduje chłodny, ciężki odlew z metalu (zamak). Każdy z docelowo 70 modeli tej serii był małocząsteczkowym dziełem sztuki.

Twórcy zaoferowali nam coś więcej niż miniatury aut. Dzięki przezroczystym gablotkom z komiksowym tłem i ręcznie malowanym, metalowym figurkom bohaterów, modele te stawały się miniaturowymi dioramami. Weźmy na przykład klasycznego, żółto-czarnego Forda T z albumu Tintin w Kongo – patrząc na niego, ma się nieodparte wrażenie, że za chwilę auto ruszy z miejsca, by kontynuować przygodę.

Szlachetne dojrzewanie (Seria Bordowa od 2012)

Jak każda wielka legenda, również ta doczekała się swojego elitarnego rozwinięcia. Po latach wydawnictwo powróciło z limitowaną, skierowaną do specjalistycznych butików (głównie na eksport) edycją w eleganckich, bordowych pudełkach.

Ta krótsza, licząca około 40 pojazdów seria, to prawdziwy ukłon w stronę purystów. Modele zyskały szlachetne, matowe wykończenie lakieru, które jeszcze mocniej oddawało „papierowy” rodowód pojazdów. To tutaj pojawiły się słynne warianty okładkowe. Podczas gdy w pierwszej serii Ford T był wewnątrz-komiksowo żółty, wersja bordowa otrzymała głęboką czerń – idealnie odwzorowującą historyczną okładkę albumu z 1946 roku. To detal, za który kolekcjonerzy są w stanie oddać wiele.

Cechy Kolekcji

🔵 Pierwotna Seria Niebieska
🟤 Elitarna Seria Bordowa

Kluczowy okres

🔵 2001 – 2007
🟤 Od 2012 roku

Rozmach

🔵 70 głównych pojazdów z dioramami
🟤 Ok. 40 wyselekcjonowanych miniatur

Charakter lakieru

🔵 Błyszczący / satynowy realizm
🟤 Matowy, rysunkowy sznyt

Dostępność

🔵 Kioski, masowa prenumerata
🟤 Wąska dystrybucja (The Tintin Shop)

Zew polowania: Za czym gonią współcześni poszukiwacze?

Posiadanie całej kolekcji to wyczyn, ale to polowanie na konkretne „Święte Graale” napędza krew w żyłach. Obecnie na rynkach wtórnych największe emocje (i najwyższe ceny) budzą modele, które łączą w sobie unikalną formę lub historię:

Początek i koniec legendy: Niebieski Willys Jeep z Kierunku Księżyc (Model nr 1) z wyskakującym kapitanem Baryłką to ikona otwarcia. Z kolei modele od numeru 60 do 70 to ofiary niskich nakładów końcowych – znalezienie ich dziś w stanie fabrycznym to test najwyższej wytrwałości i sporych nakładów finansowych.

Przetrwać próbę czasu: Czerwony bolid wyścigowy (Amilcar/Bugatti) z Cygar faraona to wczesny model (nr 2), który jako zabawka często przegrywał z dziecięcą wyobraźnią. Egzemplarze w idealnym stanie to dziś prawdziwe unikaty.

Urok codzienności: Furgonetki, takie jak ciężarówka makaroniarska 2CV „Maison Boullier” (Afera Lakmusa), ze względu na swój niespotykany, użytkowy charakter, wywołują znacznie szybsze bicie serca niż klasyczne osobówki.

Seria „En Voiture Tintin” udowadnia, że za każdym świetnym modelem stoi porywająca opowieść. Warto nie tylko zaprosić te miniatury do swoich gablot, ale też sięgnąć po oryginalne komiksy Hergé, by na własne oczy zobaczyć, jak ożywa na nich historia motoryzacji.

Który z tych komiksowych pojazdów widzielibyście na honorowym miejscu swojej własnej kolekcji – postawilibyście na klasykę Forda T, czy urok dostawczego 2CV?

Udostępnij: